Poradnik antywindykacyjny
Wstęp
Pierwsze kontakty z windykatorem są dla większości zadłużonych ogromnym stresem i szokiem. Wkroczenie w nieznany, obcy świat brutalnej windykacji może odbić się na zdrowiu osoby windykowanej. Aby tego uniknąć, należy dogłębnie zapoznać się z niniejszym poradnikiem, którego celem jest przeprowadzenie Ciebie, drogi Czytelniku, przez cały proces windykacji. Przeprowadzenie w ten sposób, abyś to Ty miał kontrolę nad windykatorem, a nie odwrotnie – jak to powszechnie bywa. Największą wartością poradnika jest to, iż jego autorem jest zawodowy windykator, mający ponad 10 lat doświadczenia w windykacji terenowej. Nie jest to zatem zbiór teorii, a esencja praktyki.
Kim jest windykator?
Aby dobrze przygotować się do obcowania z windykatorami, należy dowiedzieć się, kim ci windykatorzy są. W Polsce nie istnieje wyuczony zawód windykator, dlatego też windykatorem można stać się z dnia na dzień – co niestety wpływa bardzo negatywnie na jakość usług windykacyjnych. Windykator, z którym zetkniesz się w czasie procesu windykacji, jest przypadkową osobą z ulicy poddaną dwudniowemu szkoleniu, zatrudnioną na tzw. umowę śmieciową za bardzo niską stawkę, częstokroć ma 19-26 lat (studenci stanowią duży procent pracowników firm windykacyjnych). Windykatorzy, którzy sieją strach wśród szerokiej rzeszy społeczeństwa, siedzą zamknięci w mikroskopijnych boksach w dużej hali, która stanowi centrum operacyjne, zwane wedle panującej mody – call center. Przykładowy wygląd call center najpopularniejszej firmy windykacyjnej w Polsce:

Jak widać po stworzonych warunkach pracy, w dziuplach tych siedzą pracownicy najniższego szczebla, którzy, mając świadomość własnej pozycji, w rozmowach z klientem starają się dowartościować i rozmawiać z pozycji specjalisty d/s windykacji, persony ważnej i wpływowej. Osoby decydującej, w rękach której znajduje się los dłużnika. Warto, naprawdę warto abyś pamiętał o tym i nie zapominał, iż ów groźnie mówiący „windykator” jest zamknięty w metrowej klatce i zarabia mniej niż pani sprzątająca tą klatkę po godzinach pracy biura. Warto, naprawdę warto o tym pamiętać w kontekście dalszej lektury poradnika.
Co może windykator?
Może poprosić Cię o zwrot pieniędzy. Może poinformować o konsekwencjach. Na tym uprawnienia windykatora się kończą, a zaczyna się mniej lub bardziej bezprawne wprowadzanie w błąd. Zatrzymajmy się na chwilę na najczęstszych kłamstwach, jakimi posługują się klatkowi windykatorzy zarabiający 4,50 zł brutto na godzinę.
1. Jeśli nie wpłaci Pan / Pani do jutra kwoty X sprawa trafi do sądu.
Stek bzdur. O tym, czy i kiedy dana sprawa trafi do sądu, decyduje Wydział windykacji Prawnej danego banku, do którego windykatorowi z klatki nawet nie wolno wejść. Śmieciowi pracownicy mają ograniczone strefy poruszania się. Chęć podbudowania własnego ego sprawia, że często wmawiają oni windykowanym klientom, iż decydują o losie ich zadłużeń. Kłamstwo doskonałe, gdyż osoby nie mające dostępu do tego typu poradnika nie pomyślą nawet, iż zamiast z osobą na stanowisku rozmawiają z najniższym szczeblem dwudziestolatkiem z łapanki przed urzędem pracy.
2. Wysyłam do Pana / Pani windykatora (inspektowa, negocjatora) terenowego….
Wysyłać to on może, ale błagalne spojrzenia swojemu supervisorowi (przełożonemu), że chciałby z klatki do ubikacji. Jego rola zaczyna się i kończy na rozmowach „motywujących do zapłaty”. Od niego nie zależy nawet z kim i ile rozmawia – nawet tutaj nie sięgają jego uprawnienia, a numery do kontaktu wybiera automat….
3. ……który opowie o Pana / Pani długach sąsiadom, szefowi w pracy i rodzinie.
Wprowadzanie w błąd dłużnika jest karalne, z czego siedzący w klatce windykator zapewne nie zdaje sobie sprawy (2 dni szkolenia to ciut mało, aby nauczyć się choćby tylko podstaw). Oczywiście, w myśl prawa polskiego, żaden windykator terenowy nie złamie prawa w ten sposób. Zastraszanie dokonaniem czynności niezgodnych z prawem jest podstawą do natychmiastowego usunięcia z pracy osobnika, który się go dopuścił, a dla osoby zastraszanej podstawą do zadośćuczynienia. Dlatego gdy usłyszysz tego typu groźbę, natychmiast interweniuj w centrali firmy windykacyjnej czy banku, podając imię i nazwisko straszącego oraz przybliżoną godzinę rozmowy.
4. Zajmiemy Panu/Pani całą pensję oraz majątek.
Jak wyżej. Zająć ów windykator może jedynie miejsce w dziupli, od egzekucji wierzytelności jest komornik i tylko on może dokonywać zajęć (w granicach przewidzianych ustawą) zwanych powszechnie komorniczymi. Windykator może jedynie wspomnieć o takiej ewentualności, prosimy jednakże cały czas pamiętać, iż jego wpływ na decyzję wierzyciela o ew. skierowaniu sprawy na drogę postępowania egzekucyjnego jest porównywalny do wpływu na zaćmienie księżyca. Pamiętaj: kontakt w imieniu wierzyciela lub firmy zewnętrznej obsługującej windykację nie powoduje nadania windykatorowi jakichkolwiek uprawnień do żądania zwrotu wierzytelności. Nie nadaje, gdyż uprawnienia takie w świetle polskiego prawa ma wyłącznie komornik. I tylko on może zadłużenie egzekwować. Windykator może jedynie poprosić o zwrot – to zdanie należy zapamiętać i nigdy go nie zapomnieć.
Dlaczego nęka mnie windykator?
Windykator telefoniczny to zmora osób, które tej zmorze pozwoliły zaistnieć. Aby zrozumieć, dlaczego dzwoni do nas 8 razy w ciągu dnia, należy najpierw poznać realia systemu, którego trybikiem jest ów windykator po drugiej stronie telefonu.
Banki, firmy telekomunikacyjne czy telewizje cyfrowe nie są przystosowane do obsługi swoich dłużników na masową skalę. W związku z tym zmuszone są korzystać z usług firm zewnętrznych – jest to dla nich o tyle korzystne, że płacą wyłącznie za efekt pracy firmy, czyli odzyskane pieniądze, nie ponosząc przy tym żadnych kosztów w postaci listów, telefonów czy pracowników. Konkurencja wśród firm windykacyjnych jest bardzo duża, walka o kontrakty z dużymi instytucjami zaciekła, a o wyborze konkretnej firmy decyduje skuteczność. Pakiet zleceń (np. zestaw 5000 umów kredytowych przeterminowanych o 100 – 120 dni) przekazywany jest do windykacji firmie X na 90 dni. W tym czasie musi ona do dłużnika dotrzeć i odzyskać jak najwięcej pieniędzy. Odzyskane pieniądze to bowiem dla firmy zarobek oraz punkty do rankingu skuteczności, decydującym o być albo nie być kolejnych zleceń. Zatem – gdy Twoja sprawa trafiła do firmy zewnętrznej, ta ma zaledwie 90 dni na działania. Wiesz już zatem, dlaczego windykator dzwoni jak oszalały, wymyślając coraz to czarniejsze wizje Twego losu, gdy nie zapłacisz. Wiesz już, że tak naprawdę Ty i Tobie podobni decydujecie o losie windykatora i jego firmy – słaba skuteczność oznacza brak kolejnych zleceń, to z kolei w konsekwencji powoduje bankructwo firmy. Prawda jest taka, że obecność Twojej sprawy bankowej w firmie windykacyjnej działa na Twoją korzyść. Przede wszystkim bank przekazując sprawę firmie zewnętrznej, blokuje działania ze swojej strony (masz więc 90 dni spokoju ze strony banku), a wyłącznie ze strony banku mogą grozić Ci konsekwencje. Paradoksalnie zatem, gdy w słuchawce (od windykatora z firmy zewnętrznej) usłyszysz, iż „jutro pieniądze lub komornik” masz pewność, iż przez najbliższe 90 dni jesteś bezpieczny. Bank przekazując sprawę podmiotowi trzeciemu liczy na efekty ich pracy, zatem nie podejmuje (wręcz nie może nawet) żadnych kroków prawnych. Masz więc czas, aby przed nadejściem ewentualnych kłopotów spróbować im zaradzić. Brzmi to dla laików niedorzecznie, ale jednak taka jest prawda – firma windykacyjna jest dla dłużnika wybawieniem i darem losu. Daje mu bowiem ochronę przed działaniem banku, jednocześnie gwarantując całkowite bezpieczeństwo ze swojej strony. Jak było bowiem kilkakrotnie w poradniku wspominane, firma zewnętrzna nie ma żadnych uprawnień i kompetencji. Może jedynie próbować nakłonić dłużnika do spłaty. A że robi to w sposób często niezgodny z prawem, to już osobna historia. Dla Ciebie za chwilę przestanie być to problemem, gdyż dowiesz się Jak pozbyć się windykatora Zasadniczo odradzamy marnowanie czasu na rozmowy z windykatorami firm zewnętrznych. Z dwóch powodów. Po pierwsze zamknięty w klatce frustrat może skutecznie zepsuć Ci dzień swoimi tekstami pełnymi kłamstw i bajek. Po drugie, windykator telefoniczny z racji swojego stanowiska nie jest w stanie pomóc Ci w rozwiązaniu problemu: nie przeprowadzi restrukturyzacji, nie obniży rat, nie zawiesi spłaty na kilka miesięcy – rozmowa z kimś takim odniesie skutek identyczny jak rozmowa z postacią z plakatu wiszącego w witrynie bankowego oddziału. Oczywiście, spróbować można, aby przekonać się i upewnić, że dzwoniący do nas windykator robi to tylko w celu zastraszania Cię choć nie wie, że Ty już wiesz o nim wszystko, łącznie z tym, że nie tylko nie ma ostrej amunicji, ale brak mu nawet ślepaków. Ba, kaburę od broni widział jedynie na slajdach podczas szkolenia, po którym wydaje mu się, że jest windykatorem…. Gdy więc upewnisz się, że rozmowy z windykatorem są utratą nerwów i czasu, warto dowiedzieć się, co zrobić, aby ich uniknąć. Poniżej znajdziesz kilka praktycznych, unikalnych rad, które skutecznie uwolnią Cię od rozmów z windykatorami.
1. Od moich danych z daleka, czyli kończymy rozmowę nim ją zaczęliśmy.
W świetle obowiązujących przepisów prawnych każda rozmowa z dłużnikiem musi być poprzedzona rozmową weryfikującą tożsamość dłużnika. Najczęściej polega to na weryfikacji daty urodzenia. Niemożność zweryfikowania rozmówcy oznacza brak możliwości rozmowy z nim o sprawach finansowych. Z niezrozumiałych przyczyn 99% windykowanych podaje swoje, wrażliwe skądinąd dane, osobie której nie widzi, nie zna, nie ma pojęcia kim jest i kogo reprezentuje. Robią to bez zastanowienia się, że działanie takie można porównać do pokazania dowodu osobistego na ulicy przypadkowemu przechodniowi tylko dlatego, że o to stanowczo poprosił. Czy pokazałbyś dowód osobisty jakiemuś 20-latkowi z tłustymi włosami tylko dlatego, że tego zażądał? Oczywiście, że nie. Więc dlaczego miałbyś mu podawać swoje dane? Pamiętaj o tym, gdy ktokolwiek telefonicznie poprosi Cię o jakiekolwiek dane osobowe. Oprócz kwestii bezpieczeństwa zapewni Ci to spokój od natrętnych windykatorów, dla których brak możliwości weryfikacji oznacza czerwone światło do rozmowy.
2. Nagrywajmy się wzajemnie, czyli panikujący windykator.
„W trosce o najwyższą jakość świadczonych usług wszystkie rozmowy są rejestrowane. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody na nagrywanie rozmowy, prosimy o rozłączenie się” – komunikat powszechnie znany, również pojawiający się, gdy dzwonimy do firm windykacyjnych. Nagrywają nas wokół, ponagrywajmy i my. Mając przy tym sporo zabawy, co proponujemy przetestować na własnej skórze. Poinformuj windykatora, gdy tylko się przedstawi, iż rozmowa jest rejestrowana. Popłoch w jaki wpadnie – bezcenny. Uciekać będą szybciutko i prędko nie wrócą. A gdy to jednak uczynią – formułka o nagrywaniu działa za każdym razem tak samo.
3. Zmiana numeru, czyli najprostsza metoda.
W sytuacji, gdy kilka kredytów obsługuje jednocześnie kilka firm, telefon zaczyna przypominać brzęczący ul. Co wówczas zrobić, aby nie tracić czasu na windykatorów? Najprostszą metodą jest zmiana numeru telefonu na inny. Ta metoda nie zawsze jest możliwa do realizacji, dla osób, które z jakiś przyczyn nie mogą sobie pozwolić na odcięcie od numeru podawanego w bankach jako kontaktowy. Powinny one zastosować filtry rozmów przychodzących. Zablokowanie połączeń z numerów zastrzeżonych czy też połączeń z numerów nie będących zapisanymi w kontaktach, jest rozwiązaniem skutecznym, ale mającym pewne wady. Trzeba jednak wybrać mniejsze zło.
4. Coś o wstydzie, czyli windykator dzwoni do pracy.
A wiedzieć musisz, że lubi to robić. Niestety, nieświadomość prawna pracodawców pozwala windykatorom robić to bezkarnie i z tej bezkarności korzystają często. Co prawda prawo zabrania im mówienia osobom postronnym o zadłużeniu, ale przecież sam fakt zapytania przez firmę windykacyjną o osobę X od razu nasuwa skojarzenia. W biurach tylko czekają na taką nowinkę, aby móc plotkować – oczywiście dodając po drodze własne fakty. Co zrobić, gdy do Twojej pracy wydzwania firma windykacyjna? Przede wszystkim uświadomić osoby odbierające telefon (sekretarkę, księgową, recepcjonistkę) iż najprawdopodobniej łamią prawo. Dlaczego tak się dzieje? Otóż windykator chce, za pomocą telefonu do pracy, wywrzeć na Tobie presję. Co często się udaje, gdyż niektórzy pracownicy za wszelką cenę chcą uniknąć plotek w miejscu pracy. Aby wywrzeć presję, musi zacząć szukać Cię po różnych działach lub pozostawić sekretarce kartkę z prośbą o kontakt? Aby to zrobić, musi wcześniej upewnić się, że tam pracujesz. I tutaj kluczową rolę odgrywa świadomość prawna osoby odbierającej telefon. Przytoczę dwa dialogi, obrazujące prawidłowe zachowanie takiej osoby. Możesz je pokazać w pracy jako wzorzec prawidłowego zachowania w sytuacji tego typu telefonów. Prawidłowego również od strony ustawy o ochronie danych osobowych.
Przykład 1:,
– Dzień dobry, czy to firma XYZ?
– Tak. W czym mogę pomóc?
– Jan Kowalski, firma windykacyjna „Oddajdług”, potrzebuję pilnie skontaktować się z pracownicą Anną Bartoszewicz, ona pracuje w tym zakładzie, mam dla niej pilną wiadomość.
– Niestety, nie jestem w stanie panu pomóc w żaden sposób.
– Dlaczego, ja proszę tylko o dostarczenie kartki tej pani z moim numerem, który zaraz podam.
– Powtarzam, to jest niemożliwe.
– Dlaczego jest pani taka nieżyczliwa?
– Dlatego, że obowiązują mnie przepisy prawne ustawy o ochronie danych osobowych i nie mogę panu powiedzieć, czy taka pani u nas pracuje czy nie. Żegnam i proszę więcej nie dzwonić w prywatnych sprawach.
Przykład 2:
– Dzień dobry, czy to firma XYZ?
– Tak. W czym mogę pomóc?
– Jan Kowalski, firma windykacyjna „Oddajdług”, potrzebuję pilnie skontaktować się z pracownicą Anną Bartoszewicz, ona pracuje w tym zakładzie, mam dla niej pilną wiadomość.
– A czy ta osoba pracuje w naszej firmie?
– Według moich informacji tak.
– A ja tego potwierdzić nie mogę, gdyż nie pozwalają mi na to przepisy. Ponadto sprawy prywatne załatwia się poza pracą, dlatego proszę więcej nie blokować naszego telefonu dla klientów.
5. Dzień dobry, windykacja , czyli gościmy windykatora w domu.
Windykacja telefoniczna to nie wszystko, czego możemy spodziewać się po naszym wierzycielu. Rzadko, ze względu na koszty, ale zdarzyć się może, że w domu lub pracy odwiedzi nas windykator terenowy. Jak wówczas zachować się, aby nie popełnić błędu? Jeśli chcesz z nim porozmawiać (warto, gdyż często pracownik banku na tym stanowisku ma duże uprawnienia w zakresie restrukturyzacji) to wizyta przekształci się w normalną rozmowę. Jeśli jednak nie chcesz, pamiętaj:
- windykator nie jest komornikiem, nie ma prawa bez pozwolenia nachodzić Cię w domu,
- posiadanie kredytu w banku X nie oznacza, że masz obowiązek rozmowy i kontaktu z jego pracownikiem terenowym,
- masz prawo nie wpuścić do środka lub wpuszczonego wcześniej w każdej chwili wyprosić bez podania przyczyny,
- w przypadku natrętnego windykatora, jeśli czujesz się zagrożony(-a) jego zachowaniem, wezwij policję dokładnie tak, jak zrobiłbyś to, gdyby niepokoił Cię podpity młodzian w dresie. Nie bój się, że policja potraktuje to jako nieuzasadnione wezwanie – windykator nie jest komornikiem i nie ma żadnych dodatkowych praw, które stawiałyby go ponad prawem.
